GG:
Mail: cz.porycki@solarisnet.pl
Telefon: +48 (89) 541-31-17
(w godz: 9:00 - 15:00)
W podziemnym obserwatorium neutrin, w szczelnie zamkniętym i pilnie strzeżonym pojemniku z ciężką wodą pojawia się człowiek. Przed utopieniem ratuje go młoda stażystka. Jak ten, dosyć dziwnie wyglądający osobnik się tam dostał? Terrorysta? Ekolog? W tym samym czasie, podczas eksperymentu z komputerem kwantowym, znika fizyk – Ponter Boddit, a jego partner zostaje oskarżony o morderstwo. Już wkrótce okaże się, że Ponter przekroczył granicę między dwoma światami. Jak zostanie przyjęty? Czy uda mu się wrócić?
Osią „Hominidów”, pierwszej części trylogii „Neandertalska Paralaksa”, są rozmowy neandertalczyka, Pontera Boddita, ze specjalistką od genetyki, Mary Vaughan, oraz innymi bohaterami. To właśnie do porównania dwóch ludzkości użyty został motyw świata równoległego. Neandertalczycy są tak podobni do ludzi, że można by ten wątek powieści uznać za podjęcie problemu „jak jest, a jak być mogło”. Pomijając lepszy węch neandertalczyków, mają oni niezwykłą siłę, mogą zabić jednym ciosem pięści, zatem wszelkie, choćby najmniejsze przejawy fizycznej agresji nie ujdą karze. A kara ta nie dotyczy jednostki, bowiem wszystko jest w końcu zapisane w genach. Jeśli nie da się konkretnego, odpowiedzialnego genu wyselekcjonować, należy delikwenta łamiącego prawo pozbawić płodności. Jego samego, rodziców, rodzeństwo i potomstwo. Dura lex, sed lex. I co najważniejsze, sprawdza się. Uwarunkowania biologiczne, niezależne od człowieka, są eliminowane z chirurgiczną precyzją, a wszystko, co wynika z wychowania, zostaje stłamszone w zarodku przez rodzinę, która nie ma za bardzo ochoty cierpieć w imię odpowiedzialności zbiorowej za wybryki swego członka. W taki sposób, za pomocą prostej wersji inżynierii genetycznej, społeczeństwo neandertalczyków zostało wyczyszczone z osobników nieprzystosowanych do życia w jego obrębie. Można by się z tym kłócić, w końcu żaden sąd nie jest nieomylny, a zmiany są przecież nieodwracalne. Jednak możliwość błędu została ograniczona do minimum dzięki rozwojowi technologicznemu. Każdy ma od urodzenia wszczepiony implant, nagrywający wszystko, co jego właściciel robi. Nagrania są na bieżąco składowane w archiwum alibi.
Trochę się rozpisałem, a mógłbym tak jeszcze długo. Chociażby o tym, dlaczego następne skojarzenia z inwigilacją i państwem totalitarnym są bezzasadne, o specyficznej kontroli urodzeń, innym mierzeniu czasu, biseksualności większości społeczeństwa, niskiej liczbie ludności, braku jakiejkolwiek religii i nierobów wszelakich (co się ze sobą wiąże). Czytałem, czytałem i może nie godziłem się ze wszystkim jak szło – pozostaje jednak trochę kontrowersji – lecz większość interesujących rozwiązań jest nadal warta przemyślenia. Niebanalna wizja świata lepszego, który nie stanowi jednocześnie naiwnej utopii. Lepszego ogólnie, ale nie pod każdym względem, oba światy mają bowiem odmienne priorytety. Neandertalczycy, mimo swego wysokiego rozwoju technologicznego, nie polecieli jeszcze w kosmos. Nam podobne wyprawy umożliwiły, między innymi, wynalazki z okresu drugiej wojny światowej służące do bardziej efektywnego zabijania się nawzajem. A że w historii naszych dalekich kuzynów z równoległego świata, wojen nie było już od dawna, o ile w ogóle, ich rozwój poszedł w zupełnie innym kierunku. Sawyer zatem mimochodem podważa, między innymi, teorię Nikołaja Kardaszewa klasyfikującą rozwój cywilizacji w zależności od energii, z której korzystają. Cóż, skoro odpowiednio wcześniej wprowadzi się kontrolę urodzeń i tym samym zapobiegnie przeludnieniu, nie będzie potrzeby budowania sfery Dysona czy poszukiwania energii jeszcze dalej, poprzez eksplorowanie galaktyki. Inna sprawa, że taka cywilizacja, odcinająca się od kosmosu, jest skazana na zagładę, gdyż póki jesteśmy tylko na jednej planecie, byle meteoryt może zniszczyć całą ludzkość, nie będzie trzeba czekać na wypalenie Słońca. O tym w „Hominidach” mowy wprawdzie nie ma, ale tak mi się to nasunęło jako konsekwencje pewnych odmiennych rozwiązań, w postaci wolnych wniosków.
Cóż więcej mogę powiedzieć o „Hominidach” Roberta J. Sawyera wydanych przez Solaris? Diabelnie ciekawe, nowe spojrzenie, podważające teorie i przyzwyczajenia powszechnie przyjęte jako aksjomaty. Wciąga i daje do myślenia – poruszyłem tylko niewielką część z podjętej problematyki, dużo zostaje powiedziane przez neandertalskiego gościa, jeszcze więcej możemy sobie dopowiedzieć. Jak to wygląda w praktyce, możemy się przekonać, kiedy narracja przenosi się na Adikora, partnera Pontera, walczącego o udowodnienie swojej niewinności. Krótko mówiąc: świetna, niebanalna powieść, skłaniająca do przemyśleń i weryfikacji poglądów na pewne oczywiste, wydawałoby się, sprawy. Polecam.
Łukasz Szatkowski